WADOWICE, TU WSZYSTKO SIĘ ZACZĘŁO …

Karol Wojtyła urodził się w Wadowicach 18 maja 1920 roku. Rodzina Wojtyłów mieszkała w Wadowicach przy ulicy Kościelnej.

  

Karol uczył się dobrze. Chętnie grał w piłkę na łące poniżej kościoła albo w ping – ponga w domu katolickim. Należał do koła ministrantów prowadzonego przez księdza Kazimierza Figlewicza.
Oprócz kościoła parafialnego Karol miał jeszcze kościół „na górce” – Karmelitów Bosych. W dzień pierwszej Komunii Świętej otrzymał tam szkaplerz, który towarzyszył mu przez całe życie.
Pierwszym ciosem dla Karola była śmierć matki. Stało się to 14 kwietnia 1929 roku, gdy Karol miał 9 lat. Ojciec otoczył go odtąd szczególną opieką. Nie tylko pomagał mu w odrabianiu lekcji. Chodzili też razem na wycieczki – choćby na Łysą Górę, na Laskowiec. Czasem towarzyszył im Edmund, starszy brat Karola, urodzony w 1906 roku, który przyjeżdżał z Krakowa, gdzie studiował medycynę, albo już z Bielska, gdzie po studiach objął stanowisko lekarza w tamtejszym szpitalu, który umarł w 1932 roku, zarażony szkarlatyną. To był drugi wielki cios w życiu Karola.
W 1930 roku zaczął uczęszczać do gimnazjum, po czterech klasach szkoły podstawowej. Było to gimnazjum 8 letnie, klasyczne, z greką i łaciną, cieszące się dobrą sławą. W okresie tym bardzo dużo czytał, nie tylko lektury szkolne. Książki go urzekały. Przeżywał najpierw przygody bohaterów Kornela Makuszyńskiego, Karola Maya i Marii Rodziewiczówny. Potem odkrył Henryka Sienkiewicza. Zachwycał się Trylogią i „Quo vadis”. Kolejnym jego odkryciem był Bolesław Prus i Stefan Żeromski. Z czasem Karol Wojtyła poznał całą polską literaturę współczesną. Jednak ze wszystkich form literackich dramat najbardziej urzekł Karola Wojtyłę. Jeździł więc pilnie do Krakowa na spektakle teatralne. Zespół profesorski wadowickiego gimnazjum prowadzony był w tamtym okresie przez świetnego dyrektora Jana Królikiewicza, specjalistę od greki i łaciny, pasjonata teatru. Karol niewątpliwie jemu zawdzięczał to, że odkrył w sobie talent aktorski, reżyserski i pisarski.
W gimnazjum był jednym z najzdolniejszych uczniów. 14 maja 1938 r. Karol Wojtyła zakończył naukę w gimnazjum otrzymując świadectwo maturalne z oceną celującą, które umożliwiało mu podjęcie studiów na większości uczelni bez egzaminów wstępnych.

STUDIA I DROGA DO KAPŁAŃSTWA

Swoją szkolną edukację Karol zakończył w Wadowicach zdaniem matury 27 maja 1938 roku. We wrześniu tego samego roku osiemnastoletni maturzysta wraz z ojcem opuścili na stałe Wadowice i przenieśli się do Krakowa. Zamieszkali w domu krewnych, dwóch ciotek Karola (sióstr jego matki) na ul. Tynieckiej 10. Ich mieszkanie znajdowało się w suterynie, było ciemne i wilgotne.
Trudne warunki nie ostudziły u Karola entuzjazmu i zapału do studiowania filologii polskiej. Karol Wojtyła w październiku 1938 roku rozpoczął studia na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Będąc studentem fascynowały go nazwiska profesorów, na których wykłady natychmiast się zapisał, a byli to: prof. Kazimierz Nitsch, prof. Stanisław Pigoń, dr Władysław Dobrowolski, prof. Mieczysław Małecki. Już na pierwszym roku studiów Karol zaprzyjaźnił się z Tadeuszem Kwiatkowskim, Juliuszem Kydryńskim, Wojciechem Żukrowskim, Tadeuszem Hołujem (wszyscy stali się wybitnymi pisarzami) i innymi. Dokładnie przyswajał sobie przypisany materiał studiów, uczestniczył w seminariach, terminowo zdawał egzaminy, a także działał w kołach zainteresowań, chętnie uczestniczył w wieczorkach autorskich początkujących literatów.
Karol napisał „Ballady beskidzkie”, a w roku 1939 napisał poemat pt.: „Dawid – renesansowy psałterz” dedykowany swojej Matce.
W czerwcu tegoż roku wystąpił w sztuce Mariana Niżyńskiego „Kawaler księżycowy”, wystawianej przez Teatr Studencki w Collegium Maius w Krakowie. Sztuka cieszyła się dużym powodzeniem. Dużo uwagi poświęcał zajęciom teatralnym. Na początku próby odbywały się u państwa Szkockich w Krakowie, przy ul. Księcia Józefa 55a w domu „Pod Lipkami”, gdzie rozpoczęto czytanie „Przepióreczki” Stefana Żeromskiego. Na jednej z prób był obecny sam Juliusz Osterwa.
W tym samym okresie brał udział w Społecznym Obozie Legii Akademickiej w Ożomli k. Przemyśla, jednak zaraz w sierpniu oddał umundurowanie.
Dnia 1 września 1939 wybuchła II wojna światowa. Ksiądz Kazimierz Figlewicz wspomina:

„Poranne naloty na Kraków wywołały popłoch wśród pracowników Katedry tak, że nie miał mi kto posłużyć do mszy św. Nawinął się Karol, który przyszedł z Dębnik na Wawel do spowiedzi i komunii św., – gdyż był to akurat pierwszy piątek miesiąca, przez młodego polonistę pod względem religijnym pilnie przestrzegany. Utkwiła mi w pamięci ta pierwsza wojenna msza przed ołtarzem Chrystusa Ukrzyżowanego – wśród wycia syren i huku eksplozji. Czy ją dzisiejszy Ojciec Święty jeszcze pamięta?”

Karol wraz z ojcem udali się na tułaczkę wojenną, odbyli pieszą wyprawę z Krakowa aż pod San. Po paru dniach powrócili do Krakowa, zaczęli rozglądać się za pracą. Po chleb stał Karol w ogonkach, a w wolnych chwilach odszukiwał przyjaciół, znajomych. Szybko odnalazł Kotlarczyka, który uruchomiał już swój teatr. Niemcy na początku zezwolili na otwarcie Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Karol Wojtyła rozmawiał w tym czasie ze znakomitym aktorem Władysławem Woźnikiem. Nawiązał powtórnie kontakty z Kydryńskim, Kwiatkowskim, Michałowską, Czuprynówną, które, zaowocowały udziałem Lolka w Teatrze Rapsodycznym Mieczysława Kotlarczyka.
Karol Wojtyła mimo trwającej wojny dotarł do profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego i zapisał się 2.XI.1939 roku, aby kontynuować naukę na II roku studiów Wydziału Filologicznego. Ten rok akademicki trwał tylko do 6 listopada, to znaczy do czasu aresztowania profesorów krakowskich przez Gestapo.
Od marca 1940 roku pracował w restauracji w charakterze zaopatrzeniowca, a od 11.X.1940 do 1944 roku jako robotnik w Fabryce Sody Solvay w Krakowie, najpierw w kamieniołomach na Zakrzówku, a później w halach fabrycznych. Dzięki pracy w kamieniołomach i oczyszczalni wody Karol Wojtyła poznał znaczenie pracy oraz miejski proletariat ”ich środowisko, ich rodziny, ich zainteresowania, ich ludzką wartość i godność”. Młody Karol nauczył się, że praca jest zadaniem, które Bóg powierza człowiekowi, aby panował nad ziemią i uczestniczył w dziele stwórczym samego Boga.
Od października 1942 roku brał udział „w tajnych kompletach nauczania teologii w Seminarium Krakowskim”, by w sierpniu 1944 roku ubrać sutannę bez wypowiedzenia stosunków służbowych z Solvayem.
Latem 1941 roku zamieszkał u Karola Mieczysław Kolarczyk wraz ze swoją żoną. Właśnie wtedy z jego inicjatywy narodził się w konspiracji Teatr Rapsodyczny, który działał w ukryciu przez cały okres okupacji. Jednym z jego filarów był młody Karol Wojtyła. Z narażeniem życia przygotowano 7 sztuk teatralnych i odegrano na 22 przedstawieniach. Po zakończeniu działań II wojny światowej, Teatr Rapsodyczny 22 kwietnia 1945 roku w sali kina „Wolność” wznowił działalność.
Okres okupacji, to czas intensywnych studiów na Tajnych Kompletach Teologicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego, w ramach zakonspirowanego Seminarium Archidiecezji Krakowskiej. W tym czasie Karol Wojtyła służył również do mszy św. Księciu Metropolicie Stefanowi Sapiesze. Swój czas dzielił pomiędzy pracę, studia i aktorstwo. Najwięcej jednak poświęcał się studiom i modlitwie.
Po śmierci ojca w Karolu powoli zaczyna dojrzewać myśl o kapłaństwie. Jesienią 1942 roku młody Wojtyła zgłosił się do rezydencji arcybiskupa krakowskiego prosząc o przyjęcie do tajnego seminarium duchowego.
Po rozpoczęciu tajnych studiów seminaryjnych Karol w dalszym ciągu pracował w Borku Fałęckim i kontynuował swoją działalność w Teatrze Rapsodycznym.
W roku 1944 zamieszkał w pałacu Księcia Metropolity w Krakowie przy ul. Franciszkańskiej 3. Dnia 9.XI.1944 z rąk Księcia Metropolity otrzymał tonsurę i niższe święcenia kapłańskie. Od tego czasu był starannie chroniony przed hitlerowcami, którzy nieraz próbowali aresztować i wywieźć kleryków do obozu. Po wojnie krótko był asystentem przy Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, działał w Bratniej Pomocy. W roku 1945/46 zapisał się na IV rok studiów na Wydziale Teologicznym, bo władze Wydziału uznały wszystkie Jego egzaminy zdane na tajnych kompletach zakonspirowanego Seminarium Archidiecezji Krakowskiej.

KAPŁAŃSTWO I NAUKA (1945 – 1958)

Na początku lipca 1946r. Karol Wojtyła zdał wszystkie egzaminy kończące studia teologiczne. Kardynał Sapieha postanowił wysłać go jesienią 1946r. na dalsze studia do Rzymu. W tym celu przyspieszył ks. Karolowi święcenia kapłańskie, które przyjął rankiem 1 listopada 1946r. w prywatnej kaplicy Arcybiskupa Krakowskiego.
Ceremonia ta pozostawiła głęboki ślad w jego życiu kapłańskim. Po latach – w Bazylice św. Piotra – mając przed oczyma ten moment święceń kapłańskich napisał utwór poetycki, którego fragment warto przytoczyć:

„To Ty, Piotrze. Chcesz być tutaj Posadzką, by po Tobie przechodzili
(…) by szli tam, gdzie prowadzisz ich stopy (…)
Chcesz być Tym, który służy stopom – jak skała raciczkom owiec:
Skała jest także posadzką gigantycznej świątyni.
Pastwiskiem jest krzyż.”

15 listopada ks. Wojtyła razem ze swoim młodszym kolegą ks. Stanisławem Starowiejskim wyjechali na studia do Rzymu. Studiowali na Papieskim Uniwersytecie Dominikańskim Angelicum.
Podsumowaniem pierwszego etapu wymagających studiów teologicznych był egzamin licencjacki, zdany przez ks. Wojtyłę w lipcu 1947r. z maksymalnym wynikiem 40 na 40 możliwych punktów.
W październiku rozpoczął drugi rok na Angelicum, poświęcony przygotowaniu rozprawy doktorskiej zatytułowanej „Zagadnienie wiary w dziełach św. Jana od Krzyża”.
Przerwy świąteczne i wakacyjne ks. Karol wypełniał wycieczkami – pielgrzymkami po Włoszech, Francji, Belgii i Holandii.
W 1948r. Karol Wojtyła obronił w Rzymie pracę doktorską pt. „Zagadnienie wiary w dziełach św. Jana od Krzyża”, otrzymując najwyższe noty. Niestety, warunkiem uzyskania tytułu naukowego była publikacja rozprawy, na co nie miał funduszy.
Doktorem teologii został dopiero w Krakowie, po przedstawieniu pracy na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Recenzent, ks. Władysław Wicher, napisał m. in.:

„Autor ma wnikliwy i drobiazgowy umysł, tak drobiazgowy, że czytelnik nierzadko gubi się w gąszczu szczegółów”.

15 czerwca 1948r. ks. Karol Wojtyła wrócił do kraju. Otrzymał od kardynała Sapiehy polecenie objęcia stanowiska wikarego w Niegowici – niewielkiej wsi między Wieliczką i Bohnią.
Niegowić, pierwsza placówka duszpasterska ks. Wojtyły, należy do najstarszych parafii w Polsce. Została erygowana w 1049r.
Ksiądz Wojtyła pojawił się w Niegowici 28 lipca 1948r. Tak zapamiętał jego przybycie jeden z mieszkańców:

„Szedł od Gdowa. Miał (…) trzewiki bardzo kiepskie i taką teczkę, że ja bym się z nią na jarmark wstydził iść. Zapytał mnie, gdzie jest najbliższa droga do Niegowici. Zapytałem, bo to obcy, po co tam idzie. Powiedział, że idzie służyć na parafię. Poszedł i ukląkł przed kapliczką, która stoi tu jeszcze dziś; długo się modlił, potem wstał i skręcił, gdzie wskazałem”.

Ksiądz Wojtyła tak wspomina swoją pierwszą parafię:

„I tak rozpoczęła się moja praca duszpasterska. (…)Trwała ona tylko rok, była wypełniona zwyczajnymi obowiązkami wikariusza i katechety.
Uczyłem religii w pięciu szkołach podstawowych, w wioskach należących do parafii w Niegowici, do których dowożono mnie wozem konnym lub bryczką. Zapamiętałem życzliwość tak ze strony grona nauczycielskiego, jak i parafian.
Klasy były różne. Niektóre grzeczne i spokojne, inne zaś rozbrykane.
Do dziś pamiętam ciszę skupienie, jakie panowały w klasach, gdy w wielkim poście przeprowadzałem lekcję na temat Męki Pańskiej”.

Karol Wojtyła bardzo kochał dzieci. Świadczą o tym jego wspomnienia:

„Każdy człowiek, każde dziecko jest słońcem, które wschodzi. Dzieci są nadzieją, która rozkwita wciąż na nowo, projektem, który nieustannie się urzeczywistnia, przyszłością, która pozostaje zawsze otwarta.”

Po roku pracy w Niegowici – w marcu 1949r. ks. Wojtyła został przeniesiony do parafii św. Floriana w Krakowie, z którą był głęboko związany. Tam pogłębiał swoje kapłańskie i duszpasterskie doświadczenie.
„Mogę powiedzieć, że poprzez parafię św. Floriana wchodziłem w problematykę naszego Kościoła i w życie krakowskiej archidiecezji. Razem z kapłanami oraz ludźmi młodego i starszego pokolenia, oddanymi kościołowi i tymi, którzy szukali Chrystusa w Kościele, odkrywałem wiele spraw i potrzeb człowieka naszych trudnych czasów”.

W parafii św. Floriana w Krakowie ks. Karol Wojtyła dał się poznać jako wspaniały duszpasterz młodzieży akademickiej. Organizował wykłady, prowadził rekolekcje i dyskusje, założył mieszany chór gregoriański. Lubił chodzić ze studentami do kina i teatru, chętnie grywał z nimi w szachy.
Wyprawy turystyczne – narciarskie zimą, a kajakarskie, piesze i rowerowe latem – stały się jedną z niekonwencjonalnych, a przy tym najbardziej lubianych przez księdza Karola form kontaktu z młodzieżą.

„Przemierzałem rosnące na zboczach gór lasy, podziwiając piękno natury i majestatyczny krajobraz (…). A przede wszystkim mogłem się modlić (…)”.

Jedna z uczestniczek wypraw turystycznych tak wspomina:

„W pewnej chwili, gdy już dogasał ogień i trzeba było kończyć nastrojowy wieczór, ksiądz wstał i zaczął się modlić. Bardzo zwyczajnie, ale od początku było nadzwyczajnie. Poderwaliśmy się wszyscy. Prowadził w prostych słowach rachunek sumienia, rozmawiając z Bogiem, którego obecność wyczuwało się tuż, blisko, w poszumie liści i w poświacie księżyca”.

W trudnych latach 50 – tych, kiedy prześladowania Kościoła osiągnęły apogeum, bezpieczniej było nie przyznawać się, że w grupie studentów znajduje się przedstawiciel stanu duchownego. Do ubranego w zwykłą koszulę i szorty Wojtyły wszyscy studenci zwracali się po prostu „Wujku”.
„Wujek” był świetnym psychologiem, nigdy nie narzucał się ze swoim kapłaństwem. Unikał wszelkiego pouczania oraz moralizatorstwa, wolał raczej słuchać niż mówić.
Uważał, że ksiądz powinien „umieć rozmawiać o wszystkim, o filmach, o książkach, o pracy zawodowej, o badaniach naukowych i o jazz – bandzie”.

Karol Wojtyła swoje dzieła literackie publikował głównie w Tygodniku Powszechnym i Znaku, zawsze pod pseudonimami – Andrzej Jawień bądź Stanisław Andrzej Gruda.
W jego utworach pierwiastek refleksyjny góruje nad żywiołem lirycznym – wiersze i poematy przybierają formę medytacji czy wręcz modlitwy:

„… Jest we mnie kraina przeźroczysta
w blasku jeziora Genezaret –
i łódź … i rybacza przystań,
oparta o ciche fale …

i tłumy, tłumy serc,
zagarnięte przez Jedno i Serce,
przez Jedno Serce najprostsze,
przez najłagodniejsze –”.

Czuwający nad rozwojem ks. Wojtyły kardynał Sapieha nie zamierzał ograniczać na dłużej horyzontu jego aktywności do kręgu parafialnego duszpasterstwa. Po śmierci kardynała Adama Sapiehy, 1 października 1951r. ks. arcybiskup Eugeniusz Baziak, kontynuując zamierzenia swojego poprzednika, udzielił ks. Karolowi dwuletniego urlopu naukowego na przygotowanie rozprawy habilitacyjnej. Polecił mu przeprowadzić się na ulicę Kanoniczą 19 do mieszkania ks. profesora Ignacego Różyckiego.
W tym czasie oprócz pracy naukowej prowadził wykłady z etyki społecznej dla kleryków IV i V roku seminarium krakowskiego, śląskiego i częstochowskiego. Równocześnie wykładał na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, na Wydziale Filozoficznym.
Pracę poświęconą ocenie poglądów Maksa Schellera Wojtyła obronił w 1953r. na Uniwersytecie Jagiellońskim, jednak władze komunistyczne, planujące już zamknięcie Wydziału Teologicznego, odmówiły przyznania mu tytułu.

Nowym światem, który otworzył się przed Karolem Wojtyłą, był Katolicki Uniwersytet Lubelski. Ksiądz przyciągał stopniowo coraz więcej słuchaczy, zarówno sposobem swoich wykładów, jak i ich tematyką. Wykładał bez notatek; bardzo chętnie używał praktycznych przykładów obrazujących konkretne problemy etyczne. Każdego ze swych studentów starał się traktować jak najbardziej indywidualnie, tak by z nim spotkać się rzeczywiście.
Jeden ze studentów Karola Wojtyły tak wspomina:
„Podczas jednej z corocznych eutrapelii – tradycyjnego dnia żakowskich żartów i błazeństw – studenci KUL-u urządzili zabawny plebiscyt, dzieląc profesorów na cztery kategorie: niemądrych
i nieświętych; mądrych choć nieświętych; świętych, ale nie za mądrych oraz świętych i mądrych. Pierwsza pozostała pusta, dwie następne wypełniono bez trudu, a w ostatniej znalazł się tylko profesor Wojtyła”.
W 1957r. ks. Wojtyła został kierownikiem Zakładu Etyki KUL. Nie przypuszczał, że czekała go jeszcze jedna funkcja – funkcja biskupa.

 

BISKUP, ARCYBISKUP, KARDYNAŁ (1958 – 1978)

Biskup

W dniach od 4 do 18.VIII.1958 roku ksiądz profesor Karol Wojtyła odbywał wraz z kolegami i młodzieżą wycieczkę kajakową na Łynę. Pogoda sprzyjała nastrojom, toczono rozmowy, nastrój był nabożny…

I w takiej sytuacji dotarła wiadomość o tym, że ksiądz Karol Wojtyła mianowany został biskupem pomocniczym w Krakowie. Radości nie było końca… Później życzenia, gratulacje od najwybitniejszych naukowców i profesorów z Krakowa, Warszawy, Lublina.
Już jako biskup od 1 do 4.IX.1958 roku brał udział w rekolekcjach Episkopatu Polski na Jasnej Górze, a zaraz potem uczestniczył w pracach konferencji plenarnej Episkopatu.
Dnia 28.IX.1958 roku w katedrze wawelskiej odbyła się Konsekracja biskupa Karola Wojtyły, a konsekratorami byli: arcybiskup Eugeniusz Baziak z Krakowa biskup Franciszek Jop z Opola i biskup Bolesław Kominek z Wrocławia. Biskup Karol Wojtyła w dniu 3.X.1958 roku odprawił mszę św. pontyfikalną w katedrze na Wawelu.
W dniu 9.XI.1958 roku odprawił mszę św. pontyfikalną z okazji koronacji Jana XXIII. Wiele wysiłków poświęcał sprawom wiernych w Nowej Hucie, gdzie ze względów ideologicznych ówczesna władza utrudniała kontakty księży, a zwłaszcza hierarchów kościelnych z wiernymi. Wtedy zrodziła się myśl budowy kościołów w Nowej Hucie.
W takim oto klimacie duchowym rozwijało się moje życie kapłańskie i biskupie. Owe dwa systemy totalitarne, a więc z jednej strony groza wojny, obozów koncentracyjnych nazizmu, z drugiej zaś ucisk i terror komunistyczny, które tak bardzo zaciążyły nad naszym stuleciem, dane mi było poznać niejako od wewnątrz. Łatwo więc zrozumieć moją wrażliwość na kwestię poszanowania godności każdej osoby ludzkiej i jej praw, a zwłaszcza prawa do życia. Kształtowała się ona już w pierwszych latach mojej kapłańskiej posługi i towarzyszy mi do dzisiaj. Łatwo zrozumieć także moje zatroskanie o rodzinę oraz o młodzież. Wszystko to wyrasta organicznie z tamtych właśnie dramatycznych doświadczeń.
Dnia 15.VI.1960 roku biskup Karol Wojtyła napisał taki list: Droga Aniu, z listu Twojego dowiedziałem się, że w dniu 12.VI. przystąpiłaś już do Pierwszej Komunii św. Bardzo się cieszę, żeś tego szczęścia dostąpiła i życzę ci, byś w całym swym życiu jak najbliżej była Pana Jezusa i często z Nim w Komunii św. się łączyła. Karol Wojtyła, który udzielał Ci Sakramentu Chrztu św. Ten list poświadcza jak biskup cenił opiekę duszpasterską nad najmłodszymi.
Biskup Karol Wojtyła zainicjował i uczestniczył w pracach Instytutu Rodziny, który wkrótce przekształcił się w samodzielne studium przy Papieskim Wydziale Teologicznym.
W 1960 ukazała się książka Karola Wojtyły pt. „Miłość i odpowiedzialność”, wydana przez Towarzystwo Naukowe KUL, a w numerze 12 „Znaku” tekst „Przed sklepem jubilera”, podpisany pseudonimem Andrzej Jawień zaopatrzony wyjaśnieniem: „Medytacje o sakramencie małżeństwa, przechodzące chwilami w dramat”.
Wiele czasu Biskup Wojtyła poświęcał wizytacjom parafii Krakowskiej Kurii Metropolitalnej.
W dniach od 11.X. do 2.XII.1962 roku uczestniczył w I sesji Soboru Watykańskiego. Kilka razy mówił na temat schematu o św. Liturgii, źródłach objawienia, przemawiał przez radio watykańskie. Już po powrocie do Krakowa niezwykle żarliwie popularyzował główne myśli soborowe… Ten sobór chce być w myśli Ojca Świętego i w realizacji wszystkich biskupów czynem miłości… – czynem, który zaważy na dziejach współczesnego człowieka i niejako oderwie go od nienawiści, a pchnie w kierunku miłości – mówił na sumie w kościele św. Szczepana w Krakowie.
Biskup Karol Wojtyła stale pamiętał o wielkich, historycznych rocznicach patriotycznych w Polsce. Dnia 22.I.1963 roku odprawił mszę św. w katedrze wawelskiej w stulecie Powstania Styczniowego, a 11 listopada każdego roku modlił się za tych, którzy wywalczyli Polsce niepodległość po I wojnie światowej.
Co roku na świętego Stanisława prowadził procesje Wawel – Skałka, które z roku na rok powiększały się i były wyrazem wiary katolickiej oraz patriotyzmu Polaków.
W skali międzynarodowej biskup Wojtyła zaznaczył swoją obecność; współpracuje z biskupami niemieckimi.
Dnia 3.VI.1963 roku zmarł papież Jan XXIII, a na Stolicę Piotrową wybrano Pawła VI. Biskup Karol Wojtyła dnia 21.VI11963. odprawił stosowne modły i adoracje kapłańskie.
Dnia 15.VIII.1963 roku uczestniczył wraz z księdzem Prymasem Stefanem Wyszyńskim w koronacji statuy Matki Bożej Królowej Podhala w Ludzimierzu. Na skronie Matki Bożej Ludźmierskiej została włożona korona papieska – korona Jana XXIII i ta korona pozwoli nam bardziej niż dotąd nazywać ją Królową Podhala – ogłosił biskup Karol. Jak powiadają naoczni świadkowie procesji koronacyjnej, niesiona przez wiernych statua została tak pochylona, że z rąk Matki Boskiej wypadło berełko, które pochwycił idący obok biskup Wojtyła. Rozniosło się po Podhalu, że był to znak, iż przed młodym purpuratem z Krakowa rysuje się niezwykła przyszłość…
Biskup Karol Wojtyła od 8.X.1963 roku brał udział w II sesji Soboru Watykańskiego.
Wcześniej uczestniczył w obchodach 600-lecia Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W Rzymie wygłaszał odczyty, m. in. przez radio watykańskie o roli krakowskiego uniwersytetu, aktywnie uczestniczył w pracach komisji soborowych, mówiąc m. in. o roli laikatu w Kościele. Po zakończeniu II sesji lI Soboru Watykańskiego, w dniach 5-15.XII.1963 roku odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Po powrocie do Rzymu wypowiadał się na temat ekumenizmu, oraz wręczył list polskich biskupów księdzu Naruszewiczowi, postulatorowi procesu beatyfikacyjnego Brata Alberta.

Arcybiskup

Oto kolejna znacząca w życiu Karola Wojtyły data; dnia 1.I.1964 roku ks. docent dr K. Wojtyła został mianowany arcybiskupem ordynariuszem krakowskim. Dnia 5.IX.1964 roku przewodniczył uroczystościom na Wawelu z okazji 600-lecia zatwierdzenia przez papieża założenia uniwersytetu w Krakowie, a stało się to 1 i 13.IX.1364 roku.
Od dnia 10.IX.1964 roku uczestniczył w III sesji Soboru w Rzymie. Po zakończeniu sesji, dnia 30.XI. tegoż roku został przyjęty na audiencji u Pawła VI.
W Polsce działał wiele, by przygotować wraz z innymi biskupami, pod kierownictwem Prymasa Kardynała Wyszyńskiego obchody Milenium.
Dnia 14.VI.1965 roku uczestniczył w pogrzebie profesora Vetulaniego w Krakowie. Wtedy nasilał starania o wyniesienie na ołtarze sługi Bożego brata Alojzego Kosiby, franciszkanina-reformaty, a 22.VIII. tego roku odprawił nabożeństwo u Karmelitów w Czernej o beatyfikację sługi Bożego ojca Rafała Kalinowskiego. Zapoczątkował także proces informacyjny siostry Faustyny Kowalskiej.
W dniach 14.IX.-8.XII.1965 roku uczestniczył w IV Sesji Soboru w Rzymie. W kościele sióstr Sercanek w Krakowie odprawił mszę św. o beatyfikację biskupa Józefa Pelczara.
Dnia 3.V1966roku wygłosił w Częstochowie kazanie „Chrzest Narodu a oddanie Polski w niewolę Maryi”.
Arcybiskup Karol Wojtyła pobłogosławił replikę obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, która wyruszała na peregrynację po parafiach Krakowskiej Diecezji Metropolitalnej.
Dnia 10.V1966roku otworzył proces beatyfikacyjny sługi Bożego ks. Pawła Smolikowskiego. Dnia 20.IX. tego roku modlił się przy grobie Brata Alberta w kościele oo. Karmelitów przy ul. Rakowickiej w Krakowie o wyniesienie go na ołtarze.
W kwietniu 1967 roku ks. Prymas Stefan Kardynał Wyszyński i ks. arcb. Karol Wojtyła nie wyjechali na Synod Biskupów do Rzymu, bowiem władze PRL odmówiły im paszportów.
31.VIlI.1967 roku zapadła decyzja o likwidacji Teatru Rapsodycznego Mieczysława Kotlarczyka; arcybiskup Karol Wojtyła odczuł to boleśnie.

Kardynał

Z końcem maja 1967 przychodzi wiadomość z Rzymu, że papież Paweł VI ogłosił nominację 27 nowych kadynałów podnosząc liczbę członków Świętego Kolegium do 120. W dniu 26.VI.1967 roku ks. arcybiskup Karol Wojtyła w Auli Pia w Rzymie otrzymuje godność kardynalską.
28 czerwca kardynał Wojtyła i inni nowo mianowani kardynałowie zbierają się w kaplicy Sykstyńskiej wypełnionej po brzegi publicznością. Wspólnie składają ślubowanie, po czym kolejno podchodzą do Ojca świętego, a Paweł VI nakłada im na głowę „Beretta rossa”, czyli czerwony biret, wymawiając tradycyjną formułę: „Na chwałę Boga wszechmogącego i na chwałę Kościoła przyjmij tę oznakę godności kardynalskiej, dla której musisz się stać obrońcą wiary aż do przelania krwi”. Równocześnie Papież przydziela każdemu kościół rzymski – w nawiązaniu do starożytnej tradycji, według której kardynałowie stanowili grupę proboszczów rzymskich pomagających papieżom w rządach Kościołem. Kardynał Wojtyła otrzymuje kościół San Cesareo in Palatio – stary, piękny kościółek na Palatynie, obok Term Caracalli, przy początku via Appia Antica. Gdy kardynał Wojtyła podchodzi do Papieża, po raz pierwszy w Sykstynie rozlegają się brawa.
Tym samym kardynał Wojtyła rozpoczął okres jeszcze intensywniejszej służby Kościołowi i wiernym. Nie łatwa była to praca, albowiem rządy komunistyczne w Polsce nie ułatwiały Kościołowi spełniania swej misji. Kiedy władze cywilne odmówiły we wrześniu 1967 roku ponownie paszportu Prymasowi Polski Kardynałowi Stefanowi Wyszyńskiemu, kardynał Wojtyła nie wyjechał do Rzymu na znak solidarności.
Dnia 2.XI.1967 roku kardynał Karol Wojtyła odprawił mszę św. w kaplicy obozowej w Oświęcimiu i nawiedził celę, w której zginął śmiercią męczeńską ks. Maksymilian Kolbe.
Jako kardynał nadal pracował w różnych Kongregacjach Kurii Rzymskiej. W tym okresie często odwiedzał swoje rodzinne Wadowice, celebrując msze św. w kościele, w którym był chrzczony. Aktywnie brał udział w obchodach 50-lecia Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, ponawiał wielokrotnie starania o beatyfikację królowej Jadwigi, Brata Alberta i innych polskich kandydatów na ołtarze. Dnia 21.XII.1968 roku kardynał Karol Wojtyła odprawił mszę św. w kościele św Anny w Krakowie przy zwłokach profesora Stanisława Pigonia, wygłosił kazanie oraz poprowadził pogrzeb od bramy cmentarnej na Rakowicach w Krakowie.
W „Roczniku Filozoficznym” opublikował swoje prace: „Problem teorii moralności” i w „Nurcie zagadnień posoborowych”. Drukował również w „Osservatore Romano” i w „Tygodniku Powszechnym”.
Wiele uwag poświęcał zawsze Polonii za granicami Polski, utrzymał kontakty ze środowiskami. Aktywnie działał w Klubie Inteligencji Katolickiej w Krakowie. Kontaktował się także z wyznawcami innych wiar, m. in. dnia 28.II.1969 roku odwiedził synagogę w Krakowie przy ul. Szerokiej.
Dnia 8.IV.1969 roku kardynał Wojtyła odprawił mszę św. i wygłosił kazanie w kościele św. Anny w Krakowie nad trumną prof. Zenona Klemensiewicza z UJ, który zginął w katastrofie lotniczej koło Zawoi w Beskidach. W dniu 18.V.1969 kardynał uczestniczył w uroczystości wmurowania kamienia węgielnego pod budowę pierwszego w Nowej Hucie kościoła na osiedlu Bieńczyce.
W roku tym wyjeżdżał do Kanady, gdzie spotykał się z Polakami ze wszystkich większych skupisk. Przyjmowany był gorąco i owacyjnie. W innych latach odwiedzał wiele razy USA, Niemcy, Francję, Austrię i wszędzie bywał w środowiskach polonijnych.
W grudniu 1969 roku wydana zostaje kolejna książka Karola Wojtyły pt. „Osoba i czyn”.
Do najmilszych tradycji oraz obrzędów rodzinnych należą coroczne opłatki urządzane w gronie najbliższych. Takie spotkania odbywano co roku w Krakowie z udziałem Karola Wojtyły. Dnia 25.I.1970 roku kardynał spotkał się z dawnymi kolegami ze studiów. Było niezwykle serdecznie. Na pożegnanie gospodyni domu życzyła kardynałowi Stolicy Apostolskiej. Na to kardynał roześmiał się, ucałował ją i powiedział: – Babuniu, dziękuję pięknie, tego mi jeszcze nikt nie życzył. A co roku w dniu 4.XI. to znaczy swoich imienin przyjmował liczne delegacje, grupy młodzieży i osoby prywatne z życzeniami.
W dniu 6.XI.1970 roku odprawił modły w 25 rocznicę śmierci Wincentego Witosa, przywódcy ludowców i byłego premiera RP.
Na początku 1971 roku ukazała się Księga Pamiątkowa poświęcona kardynałowi Wojtyle, w 25-lecie święceń kapłańskich.
Kardynał Karol Wojtyła wraz z Prymasem Polski Kardynałem Stefanem Wyszyńskim oraz kardynałem Królem z USA uczestniczył 17.X.1971 roku w Rzymie w bazylice św. Piotra w uroczystości beatyfikacji o. Maksymiliana Kolbego.
Dnia 24.XII.1971 roku ksiądz kardynał odprawił mszę św. pasterkę na placu w Krakowie – Nowej Hucie na osiedlu Mistrzejowice; – Tysiące wiernych stały pod gołym niebem, On celebrował mszę św. pod daszkiem, za zbudowanie którego władze dzielnicy wymierzyły karę. W styczniu 1971 roku kilka dni kardynał mieszkał i modlił się u sióstr Urszulanek na Jaszczurówce. Jeździł na nartach. W dniu 2.VII. tego roku podczas pielgrzymki na Jasną Górę kardynał koncelebrował mszę św. wraz z 15 duszpasterzami, wygłosił kazanie i dokonał aktu oddania w niewolę Maryi. W dniu 29.VII.1972 roku w Zakopanem na Bachledówce kardynał odbył spacery z księdzem Prymasem Stefanem Wyszyńskim, z młodzieżą grał w piłkę, brał udział w wieczorku piosenki. Wraz z księdzem Prymasem wysłuchał koncertu amatorskiego zespołu góralskiego z Ratułowa. Zaś 30.VII. w Dębicy wygłosił kazanie i przypomniał sługę Bożego Edmunda Bojanowskiego w jego setną rocznicę śmierci.
Wielokrotnie w tym roku podejmował w kazaniach temat „Kapłaństwa służebnego” wobec Kościoła, wiernych. Jakże często mówił o kościele powszechnym, kierującym się równymi prawami dla wszystkich, potępiał przemoc, łamanie prawa, nawoływał do wyzbycia się zła.
W czasie pobytu w Rzymie, kardynał Karol Wojtyła przyjęty został przez Ojca Świętego w sprawie przyśpieszenia procesu beatyfikacyjnego Brata Alberta.
W tym czasie ukazała się kolejna książka Karola Wojtyły pt. „U podstaw odnowy. Studium o realizacji Vaticanum II”.
W dniu 19.V.1973 roku o godz. 8.30 uczestniczył w otwarciu grobowca króla Polski Kazimierza Jagiellończyka. Na początku listopada 1974 roku napisał wstęp do książki Mieczysława Kotlarczyka pt. „Sztuka żywego słowa”
W pierwszych dniach stycznia 1975 roku kardynał Wojtyła powołany został na przewodniczącego Komisji do Spraw Apostolstwa Świeckich w Polsce. Konferencja Episkopatu Polski powołała Go także w tym czasie na przewodniczącego Komisji do Spraw Nauki Katolickiej, na członka Komisji do Spraw Instytucji Polskich w Rzymie i członka Komisji do Spraw Duszpasterstwa Ogólnego. W pierwszej połowie maja 1975 roku zainicjował i prowadził modły z okazji 150 rocznicy urodzin sługi Marii Anieli Truszkowskiej, założycielki Zgromadzenia ss. Felicjanek. Dnia 19.X.1975 roku wraz z pielgrzymami z Krakowa uczestniczył w Rzymie w bazylice św. Piotra w beatyfikacji Marii Teresy Ledóchowskiej. Tego roku wiele publikował w „Roczniku Filozoficznym” KUL na temat encykliki „Humanae vitae”.
Jak zwykle na początku 1976 roku przebywał w Zakopanem. W połowie tego roku wyjechał do USA, gdzie odwiedził wiele miast i środowisk polonijnych, głosząc Słowo Boże.
Po powrocie do kraju, w dniu 15.X.1976 roku, w przeddzień odsłonięcia pomnika Grunwaldzkiego w Krakowie na Placu Matejki, kardynał Karol Wojtyła odprawił mszę św. w katedrze na Wawelu przy grobach zwycięzcy spod Grunwaldu, króla Władysława Jagiełły i jego małżonki błogosławionej królowej Jadwigi. W tym czasie kardynał otrzymał tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Jana Gutenberga w Moguncji. Dnia 15.V.1977 roku w Nowej Hucie konsekrował kościół nazwany Arką Pana.
W dniu 26.VI.1977 roku wziął udział w obchodach jubileuszowych 50-lecia kapłaństwa ks. prałata dziekana dra Edwarda Zachera, byłego katechety w Liceum w Wadowicach.
W roku 1978 wyjeżdżał kilka razy do Rzymu by uczestniczyć w pracach komisji biskupów oraz naukowców. W dniu 6.VIII. tego roku zmarł w Rzymie Ojciec Święty Paweł VI. Kardynał Karol Wojtyła wyjechał do Watykanu na uroczystości pogrzebowe, a następnie na konklawe. Już 26 sierpnia 1978 roku konklawe wybrało papieżem Jana Pawła I. Po audiencji u nowego papieża, kardynał Karol Wojtyła wrócił do Krakowa, by zaraz udać się do Niemiec oraz innych państw. Wszędzie głosił Słowo Boże wynikające z ducha II Soboru Watykańskiego.
I oto niespodziewanie w nocy z dnia 28 na 29.IX.1978 roku nadeszła z Rzymu wiadomość, że Papież Jan Paweł I nagle zmarł. Kardynał Karol Wojtyła 3.X. tego roku udał się do Rzymu na pogrzeb oraz konklawe. W uroczystościach tych brali udział polscy kardynałowie. Cały Kościół katolicki z zapartym tchem śledził pracę kardynałów.

JAN PAWEŁ II (1978 – 2005)

„I OTO NAJCZCIGODNIEJSI KARDYNAŁOWIE
POWOŁALI NOWEGO BISKUPA RZYMU”

O godzinie 18.18, 16 października 1978 roku, tłumy zgromadzone na jasno oświetlonym placu św. Piotra zobaczyły w świetle reflektorów unoszący się biały dym. Powitały go burzliwymi oklaskami. Rozległ się głos kardynała, który wypowiedzial tradycyjne oświadczenie: „Annuntio vobis gaudium magnum: habemus Papam”, ,,Eminentissimum ac Reverendissimum Dominum, Dominum Carolum”.
O godzina 19.20. na bocznych balkonach bazyliki pojawili się biskupi i kardynałowie, a za nimi prowadzony w procesji ukazał się nowy Papież. Powitały go oklaski, ale ludzie nie kryli zaskoczenia. Był to przecież po raz pierwszy od przeszło 400 lat papież nie Włoch. A tymczasem nowo wybrany papież przemówił do tłumów bez kartki, czystym włoskim, z poprawnym akcentem, ale już w pierwszym zdaniu wspomniał serdecznie swojego poprzednika, który zdobył sobie sympatię wszystkich Włochów.
„Wezwali go z dalekiego kraju. Dalekiego, ale jak zawsze bliskiego we wspólnocie i tradycji chrześcijańskiej”. ,,Nie wiem, czy będę umiał dobrze wypowiedzieć się w waszym – nagle poprawił się- w waszym języku włoskim”. Odpowiedzią jest wybuch radości. Papież przemawia dalej: „Dziś staję przed wami, by wyznać naszą wspólną wiarę, naszą nadzieję i naszą ufność w Matkę Chrystusa i Matkę Kościoła. A także rozpocząć od nowa tę drogę historii Kościoła z pomocą Boga i z pomocą ludzi”. Wszyscy są do głębi wzruszeni tym religijnym na wskroś przemówieniem. Prałaci przynoszą lekcjonarz, a papież silnym, pięknym barytonem śpiewa modlitwę i błogosławi miastu i światu: ,,In nomine Patris et Filii, et Spiritus Sancti”.
„Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Otwórzcie drzwi Jego zbawczej władzy, otwórzcie jej granice państw, systemy ekonomiczne i polityczne” – wzywał papież 22 października 1978r., w dniu inauguracji swojego pontyfikatu. Te pamiętne słowa miały okazać się programem, który Jan Paweł II w ciągu następnych lat realizował z ogromną wytrwałością.
Wkrótce okazało się, że żadna z reprezentacyjnych sal Watykanu nie jest w stanie pomieścić tłumów wiernych, chcących spotkać się z Ojcem Świętym podczas cotygodniowych audiencji generalnych. Po raz pierwszy w historii papiestwa zaczęły odbywać się one na olbrzymim placu przed Bazyliką św. Piotra.

„NIECH ZSTĄPI DUCH TWÓJ !”

Życzeniem papieża było rozpoczęcie pielgrzymki w maju 1979 roku, w 900 rocznicę śmierci św. Stanisława, ale ze względu na symboliczną wymowę tej postaci władze PRL-u nie wyraziły na to zgody. Dopiero 2 czerwca 1979 roku Jan Paweł II ucałował rodzinną ziemię. Polacy przeżyli wówczas dziewięć niezwykłych dni, podczas których po raz pierwszy doznali poczucia prawdziwej wspólnoty i płynącej z niej siły.
Na trasie pielgrzymki znalazły się tylko dwa duże miasta: Warszawa i Kraków, a ponadto Gniezno, Częstochowa, Oświęcim, Wadowice, Kalwaria Zebrzydowska i Nowy Targ. Do każdego z tych miejsc, mimo różnych przeszkód, przybywały setki tysięcy pielgrzymów z całej Polski. Rekord padł na krakowskich Błoniach, gdzie zgromadziło się blisko dwa miliony osób. Papież wielokrotnie podkreślał, że jego pielgrzymka ma wymiar duchowy i religijny, bez wątpienia jednak przygotowała ona klimat społeczny, w którym rok później zrodził się ruch solidarnościowy.
Posłanie papieża do rodaków podczas pierwszej pielgrzymki do ojczyzny w największym skrócie oddają ostatnie słowa homilii wygłoszonej na placu Zwycięstwa w Warszawie: „I wołam ja, Syn polskiej ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II papież, wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z Wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi! Tej ziemi!”

13 MAJA 1981 ROKU

Tego dnia, jak w każdą środę, o godzinie 17 rozpoczęła się audiencja generalna. Na placu św. Piotra zgromadziło się kilkadziesiąt tysięcy pielgrzymów. Biała toyota, zwana papamobile, powoli przemieszczała się wśród tłumu. Papież ściskał wyciągnięte w jego kierunku ręce, przytulał dzieci, błogosławił. Nagle rozległy się strzały i biała postać osunęła się bezwładnie na siedzenie samochodu, prosto w ręce księdza Stanisława Dziwisza.
Zdezorientowany tłum zamarł w milczeniu. Większość osób nie wiedziała, co się stało. Dopiero po chwili dało się słyszeć okrzyki i płacz. Niezwykłą przytomność umysłu wykazała pewna franciszkanka, która przewróciwszy zamachowca, przygniotła go własnym ciałem, nie pozwalając mu zbiec z placu. Niedoszłym zabójcą papieża okazał się 23-letni Turek, Ali Agca, poszukiwany przez międzynarodową policję terrorysta, skazany już wcześniej na karę śmierci za zamordowanie dziennikarza.
W rekordowym czasie ośmiu minut karetka z przytomnym, lecz ogromnie cierpiącym papieżem dotarła do kliniki Gemelli, gdzie zespół lekarzy przygotowywał się już do udzielenia mu pomocy. Operacja trwała pięć godzin i 20 minut. Stan pacjenta był bardzo ciężki. Po otwarciu jamy brzusznej okazało się, że w wyniku wewnętrznego krwotoku Ojciec Święty stracił trzy czwarte krwi. Pierwsza z kul, zraniwszy papieża we wskazujący palec prawej ręki, przeszyła na wylot brzuch, cudem, dosłownie o milimetry mijając tętnicę główną i kręgosłup. Druga uderzyła go w łokieć, a następnie odbiła się i trafiła rykoszetem dwie turystki. Ojciec Święty powiedział później: „Czyjaś ręka strzelała, ale Inna Ręka prowadziła kulę”.
Śledztwo nie wyjaśniło, kto stał za młodym zamachowcem. On sam wielokrotnie zaprzeczał własnym zeznaniom, zręcznie myląc tropy. Tzw. ślad bułgarski, który wskazywał na udział tajnych sił bezpieczeństwa tego kraju, nie doprowadził do wykrycia głównego winowajcy. Wiadomo, że postawa papieża była realnym zagrożeniem dla komunizmu i panowania ZSRR, stąd też uzasadnione podejrzenie, iż to właśnie z Kremla padł rozkaz: „trzeba go zabić”. Jednak zachodni politycy, w obawie przed zaostrzeniem stosunków z Andropowem i jego następcami, skutecznie hamowali pracę wywiadów i doprowadzili do wyciszenia całej sprawy. Sam papież nigdy nie wypowiadał się na ten temat. Podkreślał, że ocalenie zawdzięcza Matce Boskiej Fatimskiej, której słynne objawienia rozpoczęły się 13 maja 1917 roku. Ojciec Święty nie uważał tego zbiegu dat za przypadek. Kulę, która go przeszyła, polecił umieścić jako wotum w koronie figury, wśród pereł i drogich kamieni, a w pierwszą rocznicę zamachu udał się do Portugalii z pielgrzymką dziękczynną.

PIELGRZYM WIARY, MIŁOŚCI I POKOJU

Podczas każdej podróży papież, słynący z lingwistycznych zdolności, starał się powiedzieć choć kilka zdań w miejscowym języku. Wiele razy odwdzięczano mu się w podobny sposób, np. Papuasi zaśpiewali dla niego Czarną Madonnę. W najrozmaitszych, egzotycznych zakątkach świata tysiące ludzi uczyło się polskich słów ulubionych pieśni Ojca Świętego: Barki i kolędy Lulajże, Jezuniu.
Każdą pielgrzymkę otwierał wzruszający gest – po zejściu z trapu samolotu papież klękał i całował ziemię, na którą przybywał. W sumie Jan Paweł II odbył ponad sto podróży zagranicznych, odwiedzając 135 krajów. Najwięcej razy, bo aż dziewięć, był w Polsce.
Nie udało mu się przekroczyć granicy Rosji, choć wiadomo, że było to jego wielkim pragnieniem. Po raz pierwszy papież stanął na ziemi byłego ZSRR w 1993r., odwiedzając Litwę, Łotwę i Estonię, a w 2001r. odbył pielgrzymkę na Ukrainę.
Oprócz Europy wyjątkowo często papież bywał w Ameryce Południowej i Środkowej oraz w Meksyku. W tej części świata żyje najwięcej katolików, a ich liczba stale się powiększa. Większość krajów tego regionu boryka się z ogromnymi trudnościami ekonomicznymi i społecznymi. Jan Paweł II nawołując do zmiany stosunków społecznych i upominając się o prawo najbiedniejszych do godnego życia, jednocześnie podkreślał, że powinna do tego prowadzić rewolucja moralna, przemiana ludzkich serc, a nie gwałt i przemoc. „Zło dobrem zwyciężaj” – takie było przesłanie papieża w każdym zakątku świata.
Afryka to kolejny kontynent, który był szczególnie bliski sercu Jana Pawła II. Papież ogromnie bolał nad cierpieniem jego mieszkańców, nękanych okrutnymi wojnami, klęskami głodu i epidemią AIDS. Wzywał przywódców najbogatszych państw świata do solidarności z głodującymi, apelował o umorzenie długów i zwiększenie pomocy humanitarnej.
Niezwykły fenomen osobowości Jana Pawła II sprawiał, że był on gorąco witany także w krajach, w których katolicy, a nawet chrześcijanie stanowią niewielki procent ludności. Tak było np. w Japonii.
13 kwietnia 1986r. Jan Paweł II jako pierwszy papież w historii przekroczył próg synagogi, a 6 maja 2001r. w Damaszku wszedł do meczetu. Nie były to zewnętrzne gesty – całe nauczanie Ojca Świętego stanowiło świadectwo wielkiego szacunku dla wszystkich religii i kultur.

„WY JESTEŚCIE MOJĄ NADZIEJĄ”

„Jestem Jan Paweł II i kończę dziś 65 lat” – tak papież zaczął swoje przemówienie do młodzieży w Belgii w 1985 roku podczas pielgrzymki do krajów Beneluksu, gdzie był bardzo chłodno, wręcz niechętnie przyjmowany. Jednak po tych słowach wszelkie bariery pękły i jak zwykle Ojciec Święty nawiązał fantastyczny kontakt z młodzieżą.
Na początku pontyfikatu może nie było w tym nic zaskakującego – bezpośredni, uśmiechnięty, wysportowany papież, obdarzony poczuciem humoru, bez trudu trafiał do młodych, intrygował ich i zaciekawiał. Zadziwiające było jednak to, że fenomen niezwykłego wprost porozumienia między Janem Pawłem II a młodzieżą ze wszystkich stron świata trwał także wówczas, gdy dotknęły go poważne choroby i starość. „Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie” – tak brzmiało jedno z ostatnich zdań papieża, gdy informowano go, co dzieje się na placu św. Piotra. To przede wszystkim młodzi ludzie czuwali i modlili się w ostatnich godzinach jego życia.
Na tę miłość Jan Paweł II zasłużył swoją wielką wiarą w młodych. „Wy jesteście moją nadzieją” – powtarzał im przy każdej okazji. I jednocześnie stawiał wysokie wymagania – zwłaszcza moralne, ufają, że są w stanie im podołać. „Nie ulegajcie mirażom łatwego życia” – mówił. Nawoływał do wysiłku, do podjęcia trudu życia godnego chrześcijanina. Papież nie tylko przemawiał, lecz za każdym razem nawiązywał prawdziwy dialog i starał się poznać problemy nurtujące młodych. Odpowiadał publicznie na pytania wybrane z tysięcy skierowanych do niego listów.
Warto przypomnieć, że Jan Paweł II zwracał się nie tylko do młodych chrześcijan. Historycznym wydarzeniem, szeroko komentowanym przez światowe media, było spotkanie papieża z ponad 50 tysiącami młodych wyznawców islamu w Casablance w Maroku w 1985 roku.
W połowie lat 80. Jan Paweł II zainicjował Światowe Dni Młodzieży, organizowane odtąd średnio co dwa lata w innym miejscu globu. Wszystkie były w jakiś sposób wyjątkowe: w 1991r. w Częstochowie wśród miliona uczestników pojawiło się 100 tysięcy młodych zza wschodniej granicy Polski, a w 2000r. w Rzymie połowa z dwóch milionów przybyłych przystąpiła do indywidualnej spowiedzi przy konfesjonałach ustawionych na wolnym powietrzu na osobiste życzenie Ojca Świętego.
Zauważono, że w towarzystwie młodych papież wyraźnie się ożywiał, sypał żartami, błyskawicznie reagował na różne sytuacje. Gdy w Nowym Jorku dostał T-shirt, od razu go włożył, sprawdzając, czy na niego pasuje. W świecie pełnym rozbitych rodzin był żywym odbiciem Największego Ojca – Boga. I kiedy młodzi śpiewali pieśń Abba Ojcze, widać było, że kierują ją jednocześnie i do papieża, i do Ojca Niebieskiego.

„JEZUS JEST BRAMĄ”

W noc wigilijną 1999 roku Papież Jan Paweł II otworzył Święte Drzwi w bazylice św. Piotra w Watykanie. W ten sposób rozpoczęły się uroczyste obchody Wielkiego Jubileuszu Roku 2000, zwanego też Rokiem Świętym.
To wydarzenie bezprecedensowe w dziejach Kościoła – po raz pierwszy bowiem rocznica narodzin Chrystusa obchodzona jest na przełomie tysiącleci (1000 lat temu nikt nie myślał o jubileuszu).
Dzięki transmisji telewizyjnej do 58 krajów blisko półtora miliarda ludzi na całym świecie widziało, jak Ojciec Święty, pełen skupienia, odziany w specjalną kapę, zastukał trzykrotnie w drzwi do bazyliki św. Piotra i następnie lekko je popchnął. Wielu obserwatorów przez moment wstrzymało oddech, gdyż wydawało się, że sędziwy Papież nie poradzi sobie z ciężkimi wrotami z brązu. Ceremonię jednak przygotowano tak, aby wykluczyć jakiekolwiek niespodzianki. Za Świętymi Drzwiami czuwali dwaj pracownicy bazyliki św. Piotra, którzy otworzyli je do końca. Potem Jan Paweł II, klęcząc, modlił się przez kilka minut na tle rozwartych na oścież Drzwi Świętych, symbolizujących Chrystusa, który powiedział o sobie: „Ja jestem bramą”.
Później Ojciec Święty wytłumaczył symbolikę Drzwi Świętych. „Jezus, narodzony z Maryi w betlejemskim ubóstwie, On – Odwieczny Syn darowany nam przez Ojca – jest dla nas wszystkich bramą życia, bramą pokoju. Takie jest podstawowe orędzie Bożego Narodzenia i taka jest prawda Jubileuszu” – podkreślił Papież.
Dzień później Jan Paweł II dokonał otwarcia Drzwi Świętych w bazylice św. Jana na Lateranie. Uroczystość ta miała dodatkową wymowę – to właśnie w tej świątyni, w 1300 roku, po raz pierwszy w historii zainaugurowano obchody Roku Świętego.
Podobne uroczystości odbyły się jeszcze w dwóch pozostałych tzw. Bazylikach większych w Rzymie. 1 stycznia 2000 roku Jan Paweł II otworzył Drzwi Święte w bazylice Matki Bożej Większej, a 18 stycznia – w bazylice św. Pawła za Murami.
Spodziewano się, że ta ostatnia uroczystość będzie podobna do trzech poprzednich, tymczasem stała się rzecz niezwykła. Papież dokonał otwarcia Świętych Drzwi w towarzystwie prawosławnego metropolity Atanazego i anglikańskiego prymasa Canterbury, Georgea Careya. Tłumaczył wymowę tej ceremonii, mówiąc: „gest wspólnego otwarcia Świętych Drzwi, które są symbolem Chrystusa, stał się wymownym symbolem, który dodaje odwagi, aby kroczyć na drodze, która jeszcze pozostała do pokonania i którą należy kontynuować w modlitwie”.

„ŚWIADEK CHRYSTUSA”

Ani choroby, ani coraz bardziej zaawansowany wiek nie powstrzymały wielkiej aktywności Jana Pawła II, mimo, że coraz częściej zawodziły go siły fizyczne. Czasami w dramatyczny sposób: w 1995r. musiał przerwać wygłaszanie tradycyjnego bożonarodzeniowego błogosławieństwa urbi et orbi, co zwykle robił w kilkudziesięciu językach, a w roku 1999 z powodu nagłej niedyspozycji nie odprawił mszy św. na krakowskich Błoniach, gdzie czekały na niego prawie dwa miliony rodaków.
Właściwie od czasu zamachu w 1981r. nie wrócił już do pełni sił, potem pojawiły się kolejne kłopoty zdrowotne. W 1992r. usunięto mu z jelita grubego guza nowotworowego, a od 1994r., po złamaniu kości szyjki udowej i wstawieniu endoprotezy, lekko utykał i często używał laski. W drugiej połowie lat 90-tych coraz wyraźniejsze stały się dolegliwości związane z chorobą Parkinsona.
Od 2000r. zaczęto ograniczać liczbę i czas trwania papieskich pielgrzymek. Symboliczna była ostatnia zagraniczna podróż – do Lourdes w sierpniu 2004r. Schorowany Jan Paweł II wiele razy przerywał wygłaszaną z najwyższym trudem homilię, prosząc cicho po polsku: „Pomóżcie mi”. Po modlitwie w Grocie Objawień w przejmujący sposób powiedział: „Ze wzruszeniem odczuwam, że dotarłem do kresu mej pielgrzymki”. Na własne życzenie zamieszkał w zwykłym pokoju w jednym z domów pielgrzymich, gdzie zatrzymują się osoby najciężej chore i niepełnosprawne.
Po raz ostatni papież pojawił się w swoim oknie w środę po Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego, 30 marca 2005r. Mimo prób nie zdołał wyszeptać ani słowa. Wstrząsany paroksyzmami bólu, błogosławił bez słów, czyniąc znak krzyża. Jak ujął to jeden z włoskich dziennikarzy, za pośrednictwem „swego ciała i swego milczenia Karol Wojtyła pisze teraz najpiękniejszą chyba ze swych encyklik”.
Jan Paweł II nie był już w stanie wziąć osobistego udziału w uroczystych obchodach Wielkiego Tygodnia. W liście do uczestników nabożeństwa w Koloseum napisał: „Ja także ofiaruję me cierpienie, aby wypełnił się plan Boży, a Jego słowo szło między ludzi”. Wkrótce cały świat wiedział, że wedle wszelkiego prawdopodobieństwa dni papieża są policzone. W sobotę 2 kwietnia stan chorego określono jako beznadziejny. Na prośbę umierającego czytano na głos Ewangelię wg św. Jana. Potem około godziny 20.00 odprawiono mszę świętą ku czci Miłosierdzia Bożego, w wigilię tego święta.
Lekarze ujawnili, że zgodnie z życzeniem papieża powstrzymano się od tzw. uporczywej terapii, która za wszelką cenę miała przedłużyć życie chorego. Jedna z sióstr usłyszała z jego ust zdanie: „Pozwólcie mi odejść do domu Ojca”. Arcybiskup Dziwisz trzymał papieża za rękę aż do ostatniej chwili, a potem – jak wspomina – „nie odmówiliśmy Wieczny odpoczynek, ale zaśpiewaliśmy te Deum. Nie żałoba, ale dziękczynienie.”

„NASZ NAJUKOCHAŃSZY JAN PAWEŁ II POWRÓCIŁ DO DOMU OJCA”

Dnia 2 kwietnia 2005 r. o godzinie 21.37 „Nasz Najukochańszy Jan Paweł II powrócił do domu Ojca”.
Wierni zgromadzeni na placu św. Piotra pożegnali go zgodnie z włoskim obyczajem… oklaskami. W Polsce nikt nie wstydził się łez. Śmierć papieża po raz pierwszy w historii poruszyła cały, nie tylko katolicki czy nawet chrześcijański świat. Żal z powodu jego odejścia wyraziły nawet władze Chin, które od 1951 roku nie utrzymują stosunków dyplomatycznych z Watykanem, a na Kubie pozwolono uderzyć w milczące od lat dzwony kościelne i na trzy dni zawieszono imprezy sportowe i rozrywkowe.
Uroczystości pogrzebowe w piątek 8 kwietnia zgromadziły niespotykaną dotąd liczbą głów państw i zwykłych ludzi, w tym wielu młodych, którzy okrzykami i transparentami z napisem Santo subito wyrazili powszechne przekonanie o świętości zmarłego papieża. W geście pojednania ręce podali sobie Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski oraz prezydenci Syrii i Izraela, co nazwano pierwszym pośmiertnym cudem Jana Pawła II.